Każdy właściciel psa o dłuższej sierści przynajmniej raz stanął przed wyzwaniem, jakim jest uporczywy kołtun. Te małe (lub całkiem duże) skupiska splątanych włosów to nie tylko defekt estetyczny, ale realny problem zdrowotny, który powodować może ból. Podobnie sierść sfilcowana – pod zbitym filcem skóra nie oddycha, co prowadzi do odparzeń, świądu i infekcji. Na szczęście Dr Lucy wie, jak wygrywać bitwy, choć wojna z kołtunami będzie trwać jeszcze chyba przez stulecia.
Regularne czesanie to najważniejszy element pielęgnacji psów z podwójną, długą szatą. Kołtuny powstają najczęściej tam, gdzie dochodzi do tarcia: pod pachami, za uszami, pod obrożą czy w okolicach pachwin. Zamiast sięgać po nożyczki i ryzykować zranienie psa, warto poznać metody, które pozwalają uratować nawet mocno splątaną szatę. Kluczem jest cierpliwość, odpowiednia kolejność działań oraz kosmetyki dla psów wspomagające proces rozplątywania sierści. Dr Lucy uchyla rąbka groomerskich tajemnic podpowiadając, jak wygrać nierówną walkę z kołtunami i sierściowym filcem.
Odpowiednie kosmetyki do rozczesywania to podstawa
Podstawowym błędem w walce z kołtunami jest próba ich rozczesywania „na sucho” i „na siłę”. Suchy włos jest łamliwy i podatny na elektryzowanie, co tylko pogarsza sprawę. Przed przystąpieniem do pracy zawsze warto użyć specjalistycznego sprayu ułatwiającego rozczesywanie z oferty Dr Lucy. Taki preparat nawilża włos, nadaje odpowiedni poślizg i sprawia, że supełek łatwiej się rozluźnia. Dobre efekty daje tu również nasza odżywka olejowa dla psa. Dzięki takim zabiegom oszczędzamy psu bólu, a sobie nerwów, chroniąc jednocześnie strukturę włosa przed zniszczeniem.
Technika również jest ważna
Technika czesania ma ogromne znaczenie. Nigdy nie zaczynajmy od samego dołu kołtuna, wbijając w niego szczotkę czy grzebień. Prawidłowa metoda rozczesywania to stopniowe poluzowywanie splotu, zaczynając od brzegów splątania i powoli kierując się ku skórze. W przypadku bardzo zbitej sierści, możemy spróbować delikatnie zluzować ją palcami na mniejsze pasma przed użyciem grzebienia. Ważne jest, aby podczas czesania przytrzymywać pasmo włosa u nasady, by pies nie czuł ciągnięcia skóry. To znacznie podnosi komfort zabiegu.
Odpowiedni oręż do walki z kołtunami
Wybór narzędzi powinien być podyktowany rodzajem szaty. Miękka szczotka typu „pudlówka” świetnie nadaje się do codziennego puszenia włosa i usuwania martwego podszerstka, ale do walki z konkretnymi kołtunami niezbędny będzie metalowy grzebień o odpowiednim rozstawie zębów. W Dr Lucy jesteśmy zdania, że warto mieć w swoim zestawie kilka różnych szczotek czy grzebieni, które będą odpowiadać na potrzeby różnych partii ciała psa. Dzięki temu idealnie dobierzemy oręż do wymagań przeciwnika. Jeśli nie wiemy, co konkretnie wybrać, warto skonsultować się z groomerem – albo z nami. Współpracujemy z najlepszymi i zawsze chętnie odpowiemy. Możecie wysłać do nas wiadomość odwiedzając nasz profil na facebooku.
Najważniejsza jest profilaktyka
Profilaktyka to najlepszy sposób na kołtuny. Regularne kąpiele z użyciem wysokiej jakości szamponów dla psa oraz odżywek do sierści sprawiają, że włos jest nawilżony i gładki, co naturalnie ogranicza jego plątanie. Warto również zwrócić uwagę na to, co pies nosi na co dzień. Pod szelkami czy obrożami sierść się sprasowuje, co sprzyja powstawaniu kołtunów i filcu. No i pamiętajmy o systematycznym wyczesywaniu. Nawet krótka sesja czesania jest lepsza, niż żadna, a potrafi zapobiec powstawaniu wielkich filców, których usunięcie wymagałoby wizyty u groomera i drastycznego strzyżenia „na krótko”. Oczywiście nie wyczesujmy czworonoga codziennie, gdyż grozi to podrażnieniem skóry i uszkodzeniem formy jego szaty. Wyjątkiem są jedynie okresy linienia u niektórych ras.
Czesanie to nie przykry obowiązek, ale czas budowania więzi. Jeśli podejdziemy do niego z odpowiednim przygotowaniem i kosmetykami dla psów Dr Lucy, nasz pies szybko nauczy się, że szczotka to nic strasznego. Najważniejsze jednak, że okiełznamy niesforną sierść i zminimalizujemy ryzyko powstawania kołtunów i filcu. Do boju!



